Jazda próbna na dużym koniu – dzień drugi – skoki
Dzisiaj wstałyśmy rano, żeby jak najwcześniej zacząć trening.
Dzisiaj wstałyśmy rano, żeby jak najwcześniej zacząć trening.
Jechałyśmy z mamą ponad 6 godzin, żeby przyjechać do stajni w której stoi ten koń.
Pisałam wczoraj o Ryśku, jaki jest kochany. Zobaczcie jak potrafi wykorzystać czas w którym go pielęgnuję, bawiąc się z kolegą.
Dzisiaj ćwiczyłam program ujeżdżenia w klasie L do HPWiM wkkw w Aromerze na przyszły tydzień.
Doczekałam się pierwszego treningu krosowego! Zaczynają się przygotowania do przyszłotygodniowych Halowych Mistrzostw Warszawy i Mazowsza w wkkw w Aromerze.
Skąd się wzięła "Zebra z klasą"? Dlaczego uparłam się jeździć konno pomimo wszystko? I co to było - to mimo wszystko? Po pierwsze musiałam przezwyciężyć opór taty.
Jestem za bardzo zmęczona żeby dużo pisać. Od 6 rano byłam na nogach, żeby zapakować konie i pojechać do Aromeru.
Dzisiaj miałam w zasadzie pół godziny treningu ujeżdżeniowego (oprócz rozgrzewki i stępowania na końcu), bo nie chciałam Ryśka przemęczać przed zawodami.
Jak już wczoraj kowal założył Ryśkowi specjalną wkładkę śniegową (która tydzień temu zaginęła w błocie wraz ze zgubioną podkową), to dziś oczywiście na ujeżdżalni nie zostało ani płatka śniegu.
Dzień pierwszy już pokazuje, że są to najbardziej nieudane zawody od kiedy startowałam jeszcze na Trawiacie, czyli od dwóch lat! W pierwszym półfinale miałam 8 punktów karnych złapanych na jednej przeszkodzie, której Rysiek się po prostu bał mimo tego, że przed startem mu tą przeszkodę specjalnie pokazywałam.