Poniedziałkowe ujeżdżenie
Wreszcie dzisiaj dojechał kowal. Smok ma zrobione nóżki jak złoto.
Pierwsze co zrobiłam po wstaniu to zjedzenie śniadania i POJECHANIE DO STAJNI!!! Byłam troszkę zła, gdyż kowal który miał dzisiaj przyjechać ZNOWU przełożył wizytę i ma przyjechać w poniedziałek.
Wczoraj wieczorem miałam kryzys. Niby cały dzień leżałam, ale jak wieczorem przyszli goście i wstałam na godzinę, to tak zaczęły mnie plecy boleć, że myślałam, że nie wytrzymam.
Dzisiaj miało być ujeżdżenie ze znaną sędziną ujeżdżeniowych zawodów, która specjalnie przyjechała do nas z Warszawy w ten deszcz.
Dzisiaj były sko0ki z panią Dorotką. Jeździłyśmy po południu ale i tak było strasznie gorąco! Było nas cztery na treningu, ale w tym dwa konie 174 cm i dwa kucyki z czego jeden grupy C a drugi D.