Już mniej męki w ujeżmęce :)

Wczorajszy dzień zaliczam do całkiem udanych szczególnie, że po raz drugi w życiu jechało mi się całkiem dobrze czworobok.

Po ujeżmęce

Dopiero co dotarłyśmy do domu, więc wybaczycie mi mam nadzieję, że teraz pójdę spać, a jutro rano napiszę więcej.

Ujeżmęka smażona…

Nie będę dziś wiele pisać, bo po prostu umieram ze zmęczenia.

Co cię nie zabije, to cię wzmocni

Jak jechałam do Swoszowic z perspektywą zostania dwa dni totalnie samej w obcym miejscu w namiocie, nie było mi wesoło.

Rysio [*]

Rysio z Hanią. Tak do siebie pasowali... :(

Dwie twarze Olimpiady Młodzieży

To były trudne zawody. Z jednej strony niedawna kontuzja Smoka, niepewność czy się dostanie na OOM, moje wciąż bolące stłuczenie biodra.

Rysio nie żyje!!! :( :( :(

Dzisiaj przed krosem dowiedziałam się, że Rysio nie żyje.

Ujeżdżenie rzeczywiście nie dla mnie?

Dzień zaczął się dziś o 8.00 od konkursu ujeżdżenia kuców.

Po przeglądzie weterynaryjnym OOM

Rodzice przyjechali po mnie do Bolęcina na tyle późno, że musieliśmy strasznie się spieszyć, żeby zdążyć do Facimiecha.