Już mniej męki w ujeżmęce :)
Wczorajszy dzień zaliczam do całkiem udanych szczególnie, że po raz drugi w życiu jechało mi się całkiem dobrze czworobok.
Wczorajszy dzień zaliczam do całkiem udanych szczególnie, że po raz drugi w życiu jechało mi się całkiem dobrze czworobok.
Dopiero co dotarłyśmy do domu, więc wybaczycie mi mam nadzieję, że teraz pójdę spać, a jutro rano napiszę więcej.
Jak jechałam do Swoszowic z perspektywą zostania dwa dni totalnie samej w obcym miejscu w namiocie, nie było mi wesoło.
To były trudne zawody. Z jednej strony niedawna kontuzja Smoka, niepewność czy się dostanie na OOM, moje wciąż bolące stłuczenie biodra.
Dzień zaczął się dziś o 8.00 od konkursu ujeżdżenia kuców.
Rodzice przyjechali po mnie do Bolęcina na tyle późno, że musieliśmy strasznie się spieszyć, żeby zdążyć do Facimiecha.