Pomocna dłoń…

Dzisiaj było lekkie ujeżdżenie z Królikiem.

Na początku w stępie gadałam z Anią o fajnych książkach no i o 1000 innych rzeczy.

W kłusie i tak było lepiej niż wczoraj z głową Smoka, ale to nadal nie było to, co na zawodach. Nadal nie chciał się wyginać, a szczególnie w lewo. Królik mówiła że czasami konie mają tak, że jak nie chcą się wyginać w jedną stronę to zamiast się z nimi szarpać próbując wygiąć w tę stronę trzeba zrobić to na drugą stronę i trzymać do czasu kiedy im się to znudzi i stwierdzą że wolą już się wyginać w tą gorszą stronę niż wciąż w tą lepszą. Tak właśnie próbowałam zrobić, ale jakoś mi to nie wychodziło bo już po chwili to MI się to znudziło, a nie jemu.  Na szczęście pani Maria miała indywidualną jazdę z Alą, więc kiedy miały przerwę to podjechałam do niej i zapytałam co mam zrobić w takiej sytuacji. Ona odparła żebym zrobiła spiralę w lewo. Inaczej mówiąc coraz mniejsze koła. No i muszę przyznać, że rzeczywiście to pomogło. Pani Maria ma zawsze takie dobre rady.

Na koniec jazdy już w galopie Smok był całkiem miły. Ja zawsze robię taki test, że robię przejścia z galopu do stępa i jeżeli wychodzą dobrze to znaczy, że koń jest rozluźniony i na pomocach. A w przypadku Sojuza, za przejścia dałabym mu 7,5 na 10. Więc całkiem dobrze :)

Jutro mam krzyżaczki i drągi. Sama będę jeździła bo dziewczyny umówiły się na 15 a ja wtedy nie mogę.

Komentarze

4

DODAJ KOMENTARZ? USUŃ ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.