…to się dobrze kończy…

Jak tylko się obudziłam usłyszałam deszcz padający na okno dachowe.

…to się skończy jak?

Zwrot akcji... Przed startem miałam ogromną nadzieję, że pojadę na czysto te skoki i utrzymam pierwsze miejsce.

Co źle się zaczyna…

Wcześnie się dzisiaj do stajni zebrałyśmy, bo myślałyśmy że skoro ujeżdżenie rusza o 10.

Wreszcie wygrana!!!

Przed wyjazdem z domu tata powiedział do mnie "w końcu mogłabyś wygrać".

CNC Pieńki – jeszcze bez adrenaliny

Miałyśmy wyjechać na zawody o 10.00, jednak (jak zawsze) się nie udało.

Nareszcie w siodle!

Pierwsze co zrobiłam po wstaniu to zjedzenie śniadania i POJECHANIE DO STAJNI!!! Byłam troszkę zła, gdyż kowal który miał dzisiaj przyjechać ZNOWU przełożył wizytę i ma przyjechać w poniedziałek.

Przykuta do łóżka…

Dzisiaj miało być ujeżdżenie ze znaną sędziną ujeżdżeniowych zawodów, która specjalnie przyjechała do nas z Warszawy w ten deszcz.

Latamy coraz ładniej :)

Dzisiaj były sko0ki z panią Dorotką. Jeździłyśmy po południu ale i tak było strasznie gorąco! Było nas cztery na treningu, ale w tym dwa konie 174 cm i dwa kucyki z czego jeden grupy C a drugi D.

Nadchodzą ciężkie czasy!

Dzisiaj były skoki z trenerem. Na początku było bardzo fajnie, bo wszędzie mi pasowało.

Wrażenia z Kwiek

Po pierwszym dniu byłam trochę załamana. Ujeżdżenie poszło mi nie najlepiej bo podłoże było śliskie i Sojuz się ślizgał i potykał, co widać na filmie.