…to się dobrze kończy…
Jak tylko się obudziłam usłyszałam deszcz padający na okno dachowe.
Zwrot akcji... Przed startem miałam ogromną nadzieję, że pojadę na czysto te skoki i utrzymam pierwsze miejsce.
Wcześnie się dzisiaj do stajni zebrałyśmy, bo myślałyśmy że skoro ujeżdżenie rusza o 10.
Miałyśmy wyjechać na zawody o 10.00, jednak (jak zawsze) się nie udało.
Pierwsze co zrobiłam po wstaniu to zjedzenie śniadania i POJECHANIE DO STAJNI!!! Byłam troszkę zła, gdyż kowal który miał dzisiaj przyjechać ZNOWU przełożył wizytę i ma przyjechać w poniedziałek.
Dzisiaj miało być ujeżdżenie ze znaną sędziną ujeżdżeniowych zawodów, która specjalnie przyjechała do nas z Warszawy w ten deszcz.
Dzisiaj były sko0ki z panią Dorotką. Jeździłyśmy po południu ale i tak było strasznie gorąco! Było nas cztery na treningu, ale w tym dwa konie 174 cm i dwa kucyki z czego jeden grupy C a drugi D.
Dzisiaj były skoki z trenerem. Na początku było bardzo fajnie, bo wszędzie mi pasowało.
Po pierwszym dniu byłam trochę załamana. Ujeżdżenie poszło mi nie najlepiej bo podłoże było śliskie i Sojuz się ślizgał i potykał, co widać na filmie.