Nadal oklepuję
Dzisiaj do stajni pojechałyśmy o 11.00 bo musiałyśmy się z wszystkim wyrobić do 13.
Dzisiaj do stajni pojechałyśmy o 11.00 bo musiałyśmy się z wszystkim wyrobić do 13.
Dopiero co dotarłyśmy do domu, więc wybaczycie mi mam nadzieję, że teraz pójdę spać, a jutro rano napiszę więcej.
Jak jechałam do Swoszowic z perspektywą zostania dwa dni totalnie samej w obcym miejscu w namiocie, nie było mi wesoło.
To były trudne zawody. Z jednej strony niedawna kontuzja Smoka, niepewność czy się dostanie na OOM, moje wciąż bolące stłuczenie biodra.
Dzień zaczął się dziś o 8.00 od konkursu ujeżdżenia kuców.
Na zgrupowaniu okazało się, że Sojuz nadal niezbyt dobrze chodzi, tzn chodzi niepewnie.
Poniżej fotorelacja z eliminacji skokowych w Białce, którą przygotowałam wcześniej na zapas i poprosiłam mamę, żeby ją tylko opublikowała jak będę na zgrupowaniu.