W niedzielę kiedy to przyszedł czas na próbę terenową byłam naprawdę zestresowana. Po raz koleiny były to moje pierwsze razy- i na Sojuzie pierwsza 1* i na Scottym. Obawiałam się też niektórych przeszkód, które potencjalnie mogły sprawić większe problemy. Wydaje mi się że częściowo przez to że Donek nie lubił rowów ja też zaczęłam, w związku z czym bałam się kombinacji 7AB – stacjonata, fula i jakby z zaskoczenia rów w dołku.

Z jednej strony wiedziałam, że Timi skacze je bez problemu, a Sojuz nawet nie zdążyłby się zatrzymać przed, ale tak czy tak to zadanie wywoływało u mnie lekki niepokój. Na krosie było też kilka kombinacji technicznych, przeszkody ustawione pod dużym kątem, ale chyba największy respekt czułam do wąskich frontów. Niestety było ich całkiem dużo: pierwszy pojawił się już na 4 przeszkodzie w linii z hyrdą po lekkim łuku:
potem w wodzie (na szczęście postawiono obok niego drzewka):
no i świnka i dwa domki w linii po skosie ze wskokiem do wody:
No i wreszcie przedostatnia kombinacja hyrd po łuku:
Zapowiadało się ciekawie…
W moim konkursie który zaczynał się o 12.20 startowałam jako pierwsza i jako przedostatnia, zaczynając od Sojuza. Na Sojuzie moim zadaniem było jechać w tempie, nie gnając kucyka za bardzo, ale co ważne przy najeździe na każdą przeszkodę miałam mieć całkowita kontrolę, czyli równo i precyzyjnie. Na rozprężalni i tuż przed startem starałam się jak najbardziej skoncentrować na robocie.
Wiedziałam, że Sojuz jest doświadczonym koniem i nie powinno być żadnych problemów na przeszkodach lecz także nie mogłam zapomnieć, że jest to tylko zwierzę i nie można mu zaufać w stu procentach. Do tego to czekanie, kiedy to człowiek aż nie może wytrzymać ze stresu… Wreszcie usłyszałam odliczanie i w końcu wystartowałam.
Co do krosu na Sojuzie, uważam go za jeden z najbardziej udanych w moim życiu. Smok był pewny, super galopował nawet pomimo nienajlepszego podłoża a do tego nie pasowało mi tylko do jednej przeszkody :) Tak jak się spodziewałam odnośnie rowu, bardzo pomogła mi w jego pokonaniu siła rozpędu. Przy najeździe na stacjonatę pamiętałam: nogi do przodu, zamknięte pomoce, przyciśnięte ostrogi. Odległość pasowała lecz gdy już byłam za nią Sojuz trochę się spojrzał na dół, przez co i ja się pochyliłam. Czułam się jak w zwolnionym tempie- chwila zawahania, głębokie analizowanie zadania, a następnie dziki wyskok w górę. W tamtej sytuacji tylko myślałam żeby nie spaść :P Reszta przeszkód poszła wręcz jak po maśle, nawet z hyrdami pod dużym kątem gdzie bałam się, że się nie wyrobię w zakręcie nie było problemu. Ostatecznie mój czas wynosił 5.14, więc spóźniłam się 5 sekund, ale akurat na czasie mi nie zależało. Pierwsza gwiazdka zaliczona na czysto :D
Podczas szybkiej zmiany koni, kłębiły mi się w głowie dwie myśli:
1) jestem wyczerpana, jak mam przejechać jeszcze jeden kros?!,
2) oj mamuś, co ja bym bez ciebie zrobiła… <3
Przyszedł czas na Timiego. Co mnie troszkę zaskoczyło na rozprężalni nawet w obliczu bliskich konfrontacji z innymi końmi kucyk zachowywał się bardzo przyzwoicie (może miał wyrzuty sumienia za poprzedni dzień :P).
Tak samo odnoście przeszkód- troszkę do nich ciągnął, ale cały czas miałam nad nim kontrolę. Przy najeździe na wąski miałam wzmożoną czujność, lecz okazało się, że nawet bez niej pokonałabym tą przeszkodę bez problemu :)
Tak jak już mówiłam czekanie na start jest najgorsze, a w związku ze zdemontowaniem jednej z przeszkód przez poprzedniego konia to oczekiwanie przedłużało się w nieskończoność. Głównie miałam się skupić na przeszkodach, czas nie grał roli. Podczas odcinków do galopowania miałam „złapać feeling”- wyczuć jaki mam utrzymywać półsiad tak by być w równowadze, jakie tempo jest odpowiednie, co robić jeżeli Timi opuszczałby głowę itp.
Jak się okazało na końcu jechałam za wolno, a mi się wydawało że jest dobrze. Niestety jest to częściowo przez jazdę na Sojuzie- strasznie ciężko jest w tak krótkim czasie przestawić się z tak różnych koni. W porównaniu do ogromnych powolnych fuli Sojuza, Timi zawsze wydaje się szybki :P Co do przeszkód nie pasowało mi częściej niż u Smoka, ale z kolei przy rowie kucyki zachowały się bardzo podobnie. Najciężymi punktami trasy zdecydowanie były wąskie fronty. Do tego w wodzie bardzo mocno pilnowałam Scottiego przy czym też siedziałam mocno z tyłu. Właśnie to wyratowało mnie od gleby :P Zamiast tupnąć Timi jakoś dziwnie odbił się z piątej nogi… zresztą sami zobaczycie :)
Niestety przez moje stosunkowo wolne tempo zostałam częściowo dogoniona przez następnego zawodnika. Co prawda sędziowie mogli go wypuścić trochę później obserwując sytuację, bo gdybyśmy spotkali się w trochę innym miejscu byłoby to naprawdę niebezpieczne. W sumie na szczęście skończyło się to tylko na wypadniętym strzemieniu i mojej dekoncentracji. Niefart polegał na tym, że zdarzyło się to przy najeździe na kombinację złożoną z trzech wąskich… Ta wyłamka była moim błędem, ponieważ nie przypilnowałam Timiego do końca, czego dowodem jest fakt, że przeszkodę 19 a czyli wysoką hyrdę po łuku (ostatnie zdjęcie powyżej), która była jeszcze trudniejsza od domków przy odpowiednim zachowaniu jeźdźca Scotty skoczył bez zawahania.
Ogólnie chyba najbardziej zadowolona byłam z mojego dosiadu podczas tych krosów (oprócz oczywiście wysiłków kucyków). Po każdym z przejazdów słyszałam od Trenejra pochwały na temat mojego dosiadu np. przy akcji na wąskim froncie w wodzie z Timonem. Wreszcie mogłam z pewnością stwierdzić, że zrobiłam jakiś progres :)
Po ekspresowej akcji pakowniczej i dekoracji mogliśmy wyruszyć w długą podróż. Niestety szybko zaszło słońce przez co nie mogłam pogrążyć się w lekturze, ale wtedy przyszła jeszcze jedna opcja- spanie :P Do stajni zajechaliśmy koło 24.00, a zanim się rozładowaliśmy i obrobiliśmy konie była 1.00 w nocy. Oczywiście żeby nie było następnego dnia nie mogłam iść do szkoły :P





















Komentarze
Agata
Gratuluję dobrych przejazdów! Zastanawiałam się, jak to robisz, że zwykle się nie stresujesz? Ostatnio mam trudny okres w jeździectwie i boję się skakać małych przeszkód nie przekraczających 80cm. Boję się, że nie przypasuje odskok, że będzie wyłamanie czy gleba :p. A co dopiero przeszkody krosowe! Podziwiam bardzo!
zebrazklasa
Jak możesz przeczytać we wpisie BARDZO się stresuję. Może nie boję, się a raczej się obawiam, ale stres jest ogromny. Natomiast nie umiem Ci powiedzieć co można zrobić jeśli Ty się boisz. Pierwsza odpowiedź jak przychodzi mi na myśl – trzeba zapytać psychologa sportowego…
wika
Jakiej firmy masz siodło? Polecasz je? Świetny post :) KIedy jedziesz pierwszą N-kę? :)))
cavalier1999
w WKKW nie ma N-ki ;) jej odpowiednikiem jest 1* właśnie
zebrazklasa
Pisałam już o tym na blogu wielokrotnie, siodlo skokowe mam pessoa, a ujezdzeniowe stubben.
Catalin
Generalnie podziwiam Cie za pasję. Słyszałem wiele opowieści na temat tych czworonogów i chyba jest tak jak mówią – między nami a zwierzętami możliwa jest mocna więź zwana miłością. Faktycznie najlepszy przyjaciel człowieka wcale nie musi być człowiekiem. Pozdrawiam serdecznie!
asia
Wow! Szacun że się utrzymałaś przy tym wąskim froncie w wodzie. trochę strasznie to wyglądało. Poza tym fajne przejazdy szkoda tylko trochę wyłamki na Timim :P
Keithi Si
Sojuz świetnie przejechał kross, co do Timiego, rzeczywiście przeszkoda w wodzie dosyć niebezpieczna, ale jakoś dało się wybronić. A 7AB trochę zaskakujące.
justii
takie male pytanko. co oznacza “piata noga” u konia?
zebrazklasa
http://sportowyrozwoj.com/2012/04/22/co-znaczy-skok-z-piatej-nogi/
Przemysław
piękny sport, zawsze ciekawi mnie to jak można takie zwierze nauczyć takiej trasy, nie ubliżam tutaj oczywiście koniom bo zapewne są bardzo mądre ale w końcu to zwierze. Podziwiam Cię za odwagę i za to, że chcesz prowadzić dla nas tak interesującego bloga, dziękujemy, osobiście liczę na kolejne wpisy !
andrzej6655
Dawniej oglądałem kilka razy jeździectwo na eurosporcie i powiem szczerze, że jest to taka nuda, że mało dyscyplin tak mnie nudzi, kiedy je oglądam. Jednak dosyć nie dawno dowiedziałęm się ile pracy kosztuje taki jeden nudny przejazd i od tamtej pory zacząłem szanować jeźdźców, ponieważ wiadomo żeby dobrze przejechać to równiez ich konie muszą chcieć to zrobić.
zebrazklasa
cieszę się. Poczytaj mój blog a sam się przekonasz ile to pracy taki zwykły start w zawodach kosztuje…
Szafirowa17
Jakich używasz sztylp na zawody, a jakich na treningi? :)
Ile już zużyłaś par takich sztylp? :)
zebrazklasa
Na co dzień używam sztylp z Decathlonu, takich miękkich i nie wiem sama ile ich zużyłam, pewnie idzie w dziesiątki. Na zawody mam sztylpy i sztyblety, które wygrałam na zawodach firmy Szydłowski. Są one z pełnej skóry, bo na kros zgodnie z przepisami trzeba mieć sztylpy z pełnej skóry.
Szafirowa17
Dzięki :)
Szybko się te z Decathlonu się zużywają? :) Te co masz teraz to długo już się trzymają? :)
asia
Szafirowa17 Tak trochę się wtrącę. Ja mam te same z decathlonu co Gosia i mam je już 3 lata i bardzo dobrze mi się trzymają :)
Szafirowa17
Dzięki ;)
zebrazklasa
Ja zużywam ich sporo, myślę że conajmniej jedne na rok
justii
dziękuje :)
Jeździczek Szymon
UWIELBIAM CIE!
Jeździczek Szymon Pyta
“Oczywiście najlepsi zawodnicy mają więcej niż jednego konia. Koń to bowiem żywe stworzenie, może mieć mieć lepszy i gorszy dzień, może się (odpukać) rozchorować i wtedy trzeba rezygnować z zawodów. Też chciałabym mieć dwa konie, ale…. jeszcze niedawno posiadanie jednego było dla mnie zupełnie nierealną perspektywą. Zatem trzeba się cieszyć tym, co się ma!”
nie moglabys miec dwoch koni? scottiego i sojuza?
zebrazklasa
W planach mam mieć dwa konie, ale raczej młodsze niż Sojuz. On po kontuzji nie powinien już tak bardzo się nadwyrężać, więc lepiej dla niego by było jak by chodził mniejsze rzeczy.
Szafirowa17
Ile masz par białych bryczesów a ile zwykłych? :)
zebrazklasa
Mam dwie pary białych konkursowych bryczesów i musi mi to starczyć. A do treningów mam kilka par, bo w końcu w siodle spędzam codziennie kilka godzin :).