Ostatnie skoki w 2014

Winna jestem Wam relację z drugiego dnia zawodów w Sopocie. Trochę mi się zeszło, bo zaraz po zawodach wyjechałam do rodziny i tak wciąż objeżdżam dawno nie widzianych krewniaków :).
Co do zawodów pod względem wyników drugi dzień nie był tak idealny jak pierwszy, ale za to lepiej mi się jechało szczególnie na Chenaro. Obydwa niedzielny przejazdy na Rudym traktowałam bardziej jako trening- zaczęłam po prostu bardziej kombinować  jak by tutaj mieć większą kontrolę. Udało mi się to przy drugim przejeździe, kiedy to zaczęłam normalnie podpierać konia łydkami. Co prawda czasami przykładałam jej za dużo, czego efekt widać po czwartej przeszkodzie- ten wielki baran przez którego mało co nie wyleciałam na księżyc :P

Sojuzik kolejny raz spisał się na medal. Jestem z niego bardzo zadowolona szczególnie, że ratuje mnie z każdej opresji. jak pewnie sami zobaczycie w klasie N zrobiło się za blisko do tripla, ale co to dla Smoka :P Śmiejemy się, że im wyżej trzeba skakać tym lepiej mu idzie. Niedługo zostanie zawodowym skoczkiem… gdyby tylko nie trzeba się było wtedy nieludzko ścigać, chociaż patrząc na jego dzidy, pewnie i z tym by sobie doskonale poradził. Zadziałała mi wyobraźnia i zobaczyłam jak nagle rozwija (czarne) skrzydła i zieje ogniem, a widowni opada szczęka :P Sami zobaczcie jak sobie radził…

Komentarze

10

DODAJ KOMENTARZ?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.