Podczas ostatniego tygodnia zarówno ja, jak i wszystkie trzy kucyki mieliśmy coś w stylu mini wakacji. Sojuz pierwszą jazdę miał dopiero w ostatni czwartek, a oceniam to po tym, że wczoraj nie chciał wyjść z boksu gdy zobaczył ogłowie w mojej ręce… Chyba codzienne spacerki i padoczki bardzo mu przypasowały. Z kolei młodziaki po zawodach w Strzegomiu cały tydzień zbierały siły na dalszy sezon, w związku z czym dopiero dzisiaj wsiadłam na nie po raz pierwszy.
Biorąc pod uwagę fakt, że także p. Łukasz wybrał się na tygodniowy zasłużony wypoczynek, tak samo jak reszta dziewczyn, muszę sobie radzić sam na sam z koniem. Odnośnie Sojuza jak na razie usiłuję go na razie rozruszać, aczkolwiek dostałam już odgórne polecenia żeby poćwiczyć trochę ujeżdżenie. Porównując to jak pracowało mi się z kucykiem przed przerwą i robotę z ostatnich dni, muszę przyznać, że widzę postęp. Od jakiegoś czasu (wydaje mi się, że od przerwy świątecznej) czułam jakbym jeździła na innym koniu. Tak jak wcześniej gdy wsiadałam na Sojuza miałam już na niego jakby wyrobiony sposób, dzięki czemu wiedziałam w jaki sposób mam używać pomocy, żeby wszystko grało, tak po przerwie czułam jakby się rozregulował. Efektem tego były na przykład takie sytuacje jak można było zaobserwować podczas mojego przejazdu ujeżdżeniowego na ostatnich zawodach w Sopocie- wychodzenie z ustawienia itp. Głównym problemem z którym muszę się aktualnie borykać jest niestabilny kontakt, czego efektem jest również brak podstawienia. Nie wiem od czego to do końca zależy (możliwe że częściowo ode mnie) ale albo Sojuz jest w dole, ale wtedy obydwoje mamy tendencję do utrzymywania zbyt mocnego kontaktu. W takim przypadku on zaczyna się wieszać, przez co tez odstawia zad, w czego efekcie nie ma równowagi i jeszcze bardziej wiesza się na ręku, a ja nie wiedząc zaczynam mu na to pozwalać i w końcu wychodzi, że cały czas go noszę (wyjaśniło się skąd mam takie duże bicki :P). Z drugiej strony jeżeli chcę go podnieść, to często zaczyna zupełnie wychodzić z ustawienia, usztywniając i odginając plecy, więc jak sami widzicie znalazłam się pomiędzy młotem a kowadłem.
Wracając do wspomnianej przeze mnie poprawy, którą zauważyłam w pracy z Sojuzem głównie polega ona na tym, że pod koniec treningu udało mi się w końcu uzyskać stan gdy kucyk był prawidłowo ustawiony a jednocześnie lekki na wodzach oraz w miarę możliwości podstawiony. Co prawda musiałam na to pracować prawie 40 min, ale na tym właśnie polega ten sport. Doszłam do wniosku, że mając na celu dobrą współpracę niestety nie można być zawsze dla konia miłym i chcieć osiągnąć wszystko po dobroci, ponieważ najczęściej wtedy koń wchodzi jeźdźcowi na głowę. W związku z tym doszłam do wniosku, że podstawą prawidłowej pracy jest egzekwowanie reakcji na pomoce. Bardzo ważnym jest żeby przy tej czynność bez względu na to jak koń się zachowuje, czy w jakim stanie emocjonalnym jest człowiek zawsze stopniowo przechodzić do mocniejszego działania, zaczynając (jak już kiedyś pisałam) od działania na sierść, potem skórę, następnie na mięśnie, a jeśli wciąż nie ma odpowiedzi – na “kości”. Co jeszcze ważniejsze i o wiele trudniejsze – przy poprawnej reakcji znów trzeba powrócić do etapu pierwszego. Wiem, że łatwo jest mówić, bo sama cały czas nad tym pracuję, ale tylko trzymając się tego systemu nauczy się konia reagowania na delikatne pomoce :)
Jako, że na nowo muszę znaleźć „sposób” na Sojuza staram się zauważać moje czynności i ruchy, które dają najlepszy efekt i na które Sojuz najlepiej reaguje. Dlatego następną rzeczą zauważoną przeze mnie podczas ostatnich jazd jest utrzymywanie konia w dobrej sylwetce za pomocą ciała. Za każdym razem gdy niezamierzenie pochyliłam się trochę do przodu, Sojuz natychmiast zaczynał wzmacniać kontakt na wodzach, najprawdopodobniej z powodu lekkiej utraty równowagi. Dzięki utrzymywaniu swojego tułowia bardziej w pozycji odchylonej przenoszę swój ciężar w stronę zadu dzięki czemu ułatwiam kucykowi wykonywanie ruchu do góry i w przód co łączy się z lekkim kontaktem. W ten sposób krok po kroczku postaram się sprawić żeby nasza współpraca stała się przyjemna i żeby następnym razem po przerwie Sojuz, aż garnął się do roboty pod siodłem :)
Jakoś strasznie się rozpisałam o Sojuziku, tak więc odnośnie młodziaków powiem jedynie, że zaczynamy się zgrywać. Podczas treningów ujeżdżeniowych 2 dni przed zawodami w Strzegomiu wreszcie, po prawie 8 latach jeżdżenia odkryłam jak to jest jeździć mając konia (bardzo małe prawie) na pomocach :D I od tamtej pory szczególnie z Czarkiem poczyniliśmy duże postępy i nareszcie treningi stają się coraz przyjemniejsze i mniej problematyczne :D Ale to opiszę następnym razem … :)




Komentarze
justii
Super, że widzisz postępy, to najważniejsze. Dobrze jest dzialać z koniem na zasadzie ” ja mówie ty robisz” na treningu nie ma litości. Pamiętaj mozesz je kochać 23godz. na dobe, ale tą 1godzinę zostaw na porządny trening :) w jakim ciekawym miejscu spedziłaś mini wakacje ? ;)) fajnie jest znowu mieć co czytać i podziwiać:)!
Marysia
Postępy są!!
Werka
Też ostatnio doszłam do takiego samego wniosku jak Ty, że nie zawsze traktowanie po przyjacielsku jest dobre. :) Super, że robisz postępy :D Nie mialaś jechać na jakieś zawody za granicę? :)
zebrazklasa
Miałam jechać za granicę gdybym się nie zagrała w Strzegomiu do ME. A że się zagrałam, to nie jadę :)
Werka
Dzięki za odpowiedź :)
Ola
Bardzo ważne jest to, aby czerpać radość z jazdy, ale też koń musi wiedzieć kto rządzi w parze jeździec rumak. Pewien trener mawiał, że tylko wtedy można osiągnąć harmonię z koniem, kiedy koń podporządkowuje się człowiekowi jak przewodnikowi stada, a jeździec wsłuchuje się w duszę(i potrzeby)konia. Więc oby tak dalej, Gosiu, a na pewno zajdziesz bardzo daleko, czego z całego serca Ci życzymy! :)
aaaa
Czy Sojuz, Timon i Czarek są tylko twoje, w sensie czy jesteś ich właścicielem? W sumie to twoi rodzice ale rozumiesz o co chodzi :D
Minifaliowa
Sojuz jest jej, a tak dokładnie rodziców. Czarek z Timonem ciotki ;)
Kinga
Gosia już tyle razy odpowiadała na to pytanie, że staje już się to już powoli nudne… Przeczytaj sobie odpowiedzi pod jakimkolwiek wpisem a zapewne jest to tam napisane…
Zebrazklasa
Wszystkie infirmacje o koniach są w zakładce “moje konie”. o właścicielach też
fourhorseshoe.blogspot.com
Zawsze starałam się odcinać od więzi z koniem na treningu, jest to wbrew pozorom trudne, dla naszego przyjaciela na godzine musimy stać się kimś chłodnym i niekierującym się emocjami. ahh no ale co zrobimy po dobroci nie zawsze sie da ;p
Hania Sikorska
Widać postepy!!
Marcin
Cześć :) Twoj blog jest jednym z najlepszych na jakie dane mi było do tej pory trafic :) Naprawde, jestem Ci wdzieczny za to, ze piszesz, za to, ze prowadzisz tego bloga :) Mam nadzieje, ze nie muszę się bac o to, ze niedlugo przestaniesz pisac. Juz teraz z nieskrywana niecierpliwoscia czekam na kolejny wpis, mam nadzieje, ze niedlugo ujrzy on swiatlo dzienne :) Pozdrawiam
zebrazklasa
Teraz mam bardzo ciężki okres w szkole, więc trudno mi pisać, ale postaram się żeby coś się pojawiało. Plany są ciekawe, tylko najgorzej z czasem…