Raz na wozie, raz pod wozem
Poranek zaczął się wcześnie, ponieważ jeszcze przed startami ujeżdżeniowymi miałam mieć dwie jazdy rozgrzewkowe.
Poranek zaczął się wcześnie, ponieważ jeszcze przed startami ujeżdżeniowymi miałam mieć dwie jazdy rozgrzewkowe.
Ostatni raz byłam w Jaroszówce trzy lata temu i były to moje pierwsze w życiu zawody, które jechałam na dwóch koniach.
Zawody w Strzegomiu były dla mnie podwójnie pierwszą próbą: pierwsze zawody wkkw w tym sezonie, oraz pierwsze wkkw na Chenaro.
Za chwilę dojadę do domu i będzie trzeba wypakowywać konie, dlatego wieszam dziś tylko zdjęcia autorstwa mojej mamy z drugiego dnia zawodów.
Niestety w hotelu mam za słaby internet, żeby przesłać filmy, oraz jestem zbyt zmęczona, żeby długo pisać.
Ostatnie dwa dni były dość szalone. Zaczęły się od zmiany planów wyjazdowych na zawody.
Zanim przejdę do opisu moich ostatnich treningów przygotowawczych przed zawodami w Strzegomiu chciałabym jeszcze pokrótce opowiedzieć o moim przejeździe N-kowym w niedzielę na Czarku.
Wczoraj mieliśmy ambitny plan, żeby jeszcze przed zawodami pojeździć kros na Timonie, ale niestety pokrzyżowała nam plany pogoda.