Forma jest! :D

Biorąc pod uwagę zbliżające się małymi kroczkami zawody 1* w Strzegomiu (w których startuję na trzech koniach po raz pierwszy), do niedawna odczuwałam lekki niepokój odnośnie kondycji moich koni. Po ostatnich treningach jednak moje obawy rozwiały się zupełnie ponieważ kucyki aż mają za dużo energii :P

Nie wiem czy chodzi o fazy księżyce, okres nastoletni czy hormony, ale Czarek ostatnio stał się dość nieznośny przez swoją nad-aktywność. Zarówno konkretna praca podczas treningu (np. ujeżdżeniowego) jak i nawet zwykłe wyjście na trawkę grozi poważnymi obrażeniami lub nawet kalectwem! :P Ostatnio miałam trening ujeżdżeniowy z p. Łukaszem, który miał polegać głównie na pracy rozluźnieniowej w dół.

Zaczęło się bardzo przyjemnie, oczywiście czułam jakbym siedziała na małej bombie zegarowej (co w sumie było  całkiem śmiesznym uczuciem), ale jeszcze wtedy udawało mi się go opanować (głównie poprzez małe koła i przejścia). Uśmiech zszedł mi z twarzy gdy podczas pierwszych zagalopowań Chango postanowił wziąć mnie z zaskoczenia i tak wywalił z zadu, że ledwo utrzymałam się w siodle. Nie wiem czy wy tez tak macie, ale jak nastąpi jakaś kryzysowa sytuacja, bliska upadku to jeszcze przed dotknięciem ziemi czuję już jak będzie mnie wszystko bolało po glebnięciu :P Na szczęście jakoś udało mi się wysiedzieć ten wykop, tym samym jednak musiałam się lekko zacisnąć nogami żeby trzymać równowagę, a wiadomo jak Czarek na to reaguje. W związku z tym żeby w ogóle się zatrzymać musiałam najpierw chociaż trochę rozluźnić nogi co tamtej sytuacji wcale nie było łatwym zadaniem (pędzący koń, długie wodze, brak strzemion…).

IMG_2111

IMG_2112

IMG_2113

IMG_2114

IMG_2115

Jak sobie pewnie wyobrażacie z pracy ujeżdżeniowo- rozluźnieniowej nic nie wyszło, ponieważ następne kilka minut spędzałam na galopowaniu non stop po placu, żeby kucyk chociaż trochę spuścił pary, co pozwoliłoby mi w ogóle dotrwać do końca jazdy… :P Zgadnijcie jaki wniosek wyniósł Trenejro z tej jazdy…? Następnego dnia miałam mieć galopy kondycyjne :P (i tak pomimo 3 min galopu na 1 min stępa na 3 min galopu tak samo jak Timon prawie w ogóle się nie zmęczył…)

Odnośnie jazd na Timonie ostatnio również skupiamy się głównie na pracy w dół, szczególnie że dowiedzieliśmy się o lekkim bólu pleców, zapewne spowodowanym wcześniejszą jazdą na niezbyt dobrze dopasowanym siodle (właśnie jesteśmy w trakcie zmieniania). Ogólnie kucyk sprawuje się bardzo dobrze, co prawda czasami bywa spięty, ale zupełnie mu się nie dziwię a nawet podziwiam, że wciąż chce współpracować pomimo bolącego grzbietu. Jedyny problem w pracy na dole pojawia się podczas galopu. Tak jak w kłusie gdy Scotty złapie już w miarę równowagę zaczyna się bardziej wchodzić na kontakt (trochę opiera się na wędzidle i wodzach) dzięki czemu jest bardziej stabilny i lepiej odpowiada na pomoce.

IMG_1898

W jeździe przy normalnym ustawieniu zwykle staramy się unikać zbyt nadmiernego kontaktu, ale w przypadku pracy na dole (można powiedzieć w żuciu z ręki) aby koń zszedł z głową musi sam pociągnąć się w dół tym samym napierając trochę mocniej na kontakt, a żeby zostać na dole przy jednoczesnej dążności do ruchu w przód musi mieć zachowany kontakt. Inaczej zacząłby się chować (uciekać przed kontaktem np. rolując się) czy tez przepadać, czy stawać się pustym na kontakcie (to jest takie uczucie, że niby wszystko działa bo koń się zarówno wyginaj jak i jest dobrze ustawiony, ale nie ma się dosłownie żadnego ciężaru na wodzach), a jednocześnie tracąc podstawie nie zadu à dążność do ruchu na przód.  Niestety w galopie Timek właśnie to zaczyna robić: staje się pusty na kontakcie, przez co zad nie jest podstawiony, a nawet zaczyna mi czasem nim podkłusowywać , a do tego tracę kontrolę skręcalności ponieważ gdy tylko chcę Scotty przestaje respektować zewnętrzne pomoce a gdy tylko chcę zadziałać wewnętrzną wodzą zaczyna się rolować. Niestety nie powiem Wam jak rozwiązać ten problem bo jeszcze sama nie wiem (zapewne jak zwykle więcej łydek), ale mam nadzieję, że wspólnie z Trenerem uda nam się rozwiązać ten problem :)

Komentarze

7
  • Ola

    Oj, ja mam bardzo podobne odczucia przed upadkiem-nawet zanim jeszcze dotknę ziemi czuję jak mi powietrza brakuje. :) Oczywiście nie jestem ekspertem, ale może warto abyś spróbowała czegoś takiego na Scottym, że gdy czujesz, że zaczyna robić się “pusty” na przodzie to momentalnie oddajesz wodze i mocniej pobudzasz łydką, a jak zad lepiej pracuje, to wtedy próbujesz go delikatnie wziąć na kontakt? Kiedyś słyszałam o czymś takim i ponoć pomogło.

    Odpowiedz
  • justii

    A ja już myślałam, że te twoje sporciaki takie idealne, a jednak mają jeszcze coś ze zwykłego konia :p ogarniesz je bez obaw wierze w ciebie !;)

    Odpowiedz
  • Zvzia

    Mogłabyś się zapytać p.Łukasza o konia o imieniu Hromy i napisac mi mniej wiecej co o nim powiedział. Byłabym baaardzo wdzięczna :)

    Odpowiedz
  • Lukasz

    Forma jest – przygotowanie jest – jest to, co najważniejsze! Oprócz pasji i chęci oczywiście, bo mam wrazenie, że bez tego to mimo najlepszej i nawet szczytowej formy to nie ma się co łudzić, że będzie dobrze szło. Ważne, by robić to, co się kocha, mieć do tego serce no i przede wszystkim poświęcać się właśnie dla tego czegoś :)

    Trzymam za Ciebie kciuki – jak zawsze.
    Pozdrowienia i powodzenia :)

    Odpowiedz
  • Marysia

    Dacie radę! ;*

    Odpowiedz

DODAJ KOMENTARZ? USUŃ ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.